Dokładnie rok temu, pierwszego września 2009, rozpoczęła się moja “droga do miliona”. Dzisiejszy dzień miał być dniem sukcesu. Życie potoczyło się inaczej i mam dla Was inne wiadomości.
Mówienie o zdobywaniu miliona powinno wywołać pusty śmiech biorąc pod uwagę moją dzisiejszą sytuację. Zamiast miliona złotych mam wiele niezrealizowanych celów, niespełnionych marzeń, niezakończonych projektów i wiele nauczek. A oprócz tego kilka tysięcy – długów. Twarde zderzenie z rzeczywistością.
W ciągu tych 365 dni zrobiłem duże koło, żeby powrócić dokładnie do tego samego miejsca, w którym zacząłem. Siedzę przed tym samym komputerem, stukając w klawiaturę, którą napisałem pierwszy raz o moim celu. Zastanawiam się, czy było warto? Czy jestem teraz lepszym człowiekiem…?
Dokładnie za tydzień opublikuję dłuższy tekst zawierający wszystko to, czego ważnego się nauczyłem. Nie chcę występować w roli nauczyciela – bo na to nie zasługuję – ale z całą pewnością wiem, czego NIE robić i czego się ustrzec. Właśnie ten wpis będzie ostatnim, który opublikuję na blogu.
Mimo to w dalszym ciągu będę dążył do osiągnięcia celów – chociaż bez tak wielkiego rozgłosu i z większą ilością pokory niż dotychczas. Dopiero gdy się uda powrócę, a blog znów ożyje. Wtedy pomogę takim samym jak ja – młodym i ambitnym, ale bez doświadczenia i kontaktu z rzeczywistością. To jednak melodia przyszłości – zbyt wcześnie żeby się nad tym zastanawiać.
Wciąż będę obecny w sieci. Być może już niedługo założę kolejnego bloga, o bardziej określonej tematyce.
Pozostaje mi tylko jedno:
Oficjalnie ogłaszam koniec “drogi do miliona”. Dziękuję.
Jestem przekonana, że te 365 dni mimo wszystko wiele zmieniło w Twoim życiu. Dlatego gratuluję wysoko postanowionego celu oraz wszystkiego, czego się nauczyłeś w trakcie osiągania tego celu.
“Pokora otwiera spojrzenie duchowe na wszystkie wartości świata. Ona, która zakłada, że nie ma zasługi, a wszystko jest darem i cudem, powoduje, że człowiek wszystko zdobywa. Pokorny – staje się natychmiast duchowym bogaczem.” Max Scheller
Czekam na ostatni obiecany wpis.
pozdrawiam
PS
ps. Wątpię abyś żałował tego, że spróbowałeś. swojej drogi.
Mam racje ?
Masz rację:)
No niestety, ale tak się to musiało skończyć
.
Wszystkie te książki są super motywacyjne i mówią o tym jak to łatwo się bogacić.
Nie jest łatwo i dopiero jak zdamy sobie z tego sprawę, to nasza droga do szczęścia się zaczyna…
Pozatym – zarobić 1 mil. – to raczej kiepski cel… to przyjdzie samo.
hmmm… Wojtku ,,znamy ,, sie juz ponad rok..i od roku przygladam sie Twoim krokom..Twoim postanowieniom i celom..i jestem z Ciebie bardzo dumna..wygrałes..bo zyskales wiecej niz milion..zyskałes bowiem doswiadczenie..mądrosc..pokore wobec życia i drugiego człowieka.. to znacznie wiecej niz milion złotych..potrafiłes wyciagnąc wnioski i wyszedles ze zdanym egzaminem jakie uczyniło Ci zycie..
po cichutku siedze sobie zagłębiona w czasoprzestrzeni i czekam na to co nowego napiszesz czym sie podzielisz..pozdrawiam i zycze wytrwałosci i wiem , sobie poradzisz:)